Translate

Łączna liczba wyświetleń

sobota, 21 grudnia 2013

Zmierzchem malowane. Epizod - ON

Oczy tej małej jak dwie perły w niemym zachwycie, tylko Ona się liczy ... Ona jest najważniejsza, wszystko inne nie ma znaczenia ... Już wie, że to za nią oddałby życie ... W jednej chwili wszystko stało się jasne, uleciały za i przeciw! Spokój ... błogi spokój i ta pewność  miłości. To miłość? Lekko ... słońce ... włosy rozwiewa wiatr, jej uśmiech, dłonie - jej dłonie wyciągnięte ... zaraz ją chwyci w objęcia, przytuli ... poczuje jej zapach ... Nie, krzyczy z całej siły ... ciemna mazista fala zalewa jej postać i czarna czeluść wciąga ją ... BÓL ... przeszywający. Jej dłoń, czuje dotyk, nie wysuwa się i znika w ciemności ... BÓL ... potworny ... NIC
... Żyje? Jest nieprzytomny, ale żyje ... miał dużo szczęścia!! To cud, że żyje!
Karetka już jedzie! A co z tym drugim? ... Tylko poobijany ..
No, no dużo nie trzeba, tylko jedna chwila nieuwagi i masz Pan ... gdyby nie te poduszki to trup na miejscu.
Widział Pan jak to się stało?
Widzieć, to nie widziałem, ale łomot był straszny tośmy ze szwagrem od razu tu przylecieli, no i dobrze, bo byłby się chłop udusił!! ..
O, patrzcie już go zabierają ... przeraźliwy dźwięk charakterystycznego sygnału zagłuszył i przerwał dalsze rozmowy ... ambulans przebijał się przez zakorkowaną ulicę w kanonadzie dźwięków i błysku świateł ...

czytaj także Zmierzchem malowane:
Epizod - TA DRUGA 
Epizod - ONA 

© tekst i zdjęcia autorstwa Ireny Majoch
e-mail: kontakt[ małpka ]lebrum.pl


Kolorowe Smaki Życia

środa, 18 grudnia 2013

Zmierzchem malowane. Epizod - TA DRUGA.


Kocham Cię ... powtarzała, wpatrując się w drzwi wejściowe, trwała tak nieruchomo już dobrą chwilę, jakby obawiając się spłoszyć swoje szczęście, które właśnie za chwilę wejdzie tymi drzwiami do jej mieszkania i już pozostanie. On przekroczy próg, aby pozostać z nią na zawsze , tak jak obiecał!! Nareszcie, zaczynała już tracić nadzieję, że kiedykolwiek podejmie tę decyzję i zostawi beznadziejną rozmemłaną kobietę, z którą poza podpisanym, kiedyś papierem nic już go nie łączy. Bo niby, co takiego mężczyznę jak On, może łączyć z takim garkotłukiem, co to całymi dniami miesza w tych rondelkach, a w niedzielę domaga się spaceru po deptaku, żeby cały świat podziwiał jak z mężem pod rękę paraduje!! Tak, była tą drugą, ale już nie będzie - te parę miesięcy przemknęło jak jedno westchnienie ... 
Połączył ich seks, cudowna wyzwolona potrzeba spełnienia .. Ona po ledwo zakończonym związku, On na rozdrożu ... spotkali się zaiskrzyło. Niczego nie planowała, ale pragnęła z nim być, zasypiać w jego objęciach i budzić się o poranku u jego boku. A jednak zakończyła ten związek, gdy po miesiącu powiedział, że jest żonaty, ale od dawna nic ich nie łączy, żona go nie rozumie, myśli o rozwodzie i coś tam coś tam ... Nie chciała wiązać się z żonatym facetem, same z tego problemy dlatego od razu postawiła sprawę jasno, albo ja, albo ona. Koniec!! Po dwóch tygodniach pojawił się z kwiatami i jasną deklaracją, poprosił o czas ... zgodziła się, z nim było tak cudownie dlaczego miała się tego pozbawiać. On też jej pragnął ... sypialnia znowu kipiała magnetycznym erotyzmem ... przy nim czuła się spełniona, a senne marzenia eksplodowały w blasku świec ... Musiała, chciała o to zawalczyć! Spotykali się potajemnie, czuła to chociaż On tego nigdy nie okazywał, zachowywał się swobodnie, naturalnie bez pośpiechu, czuła się przy nim najważniejsza. Emocje, ależ emocje czuje piekące rozpalone policzki ... została w domu, aby Go powitać, zresztą i tak nie mogła się skupić, aż trzęsie się cała!! Nie sądziła, że będzie to, aż tak przeżywać ... przecież uzgodnili, że przeprowadzi się w środę po południu. Zaczyna zmierzchać ... jeszcze trochę ... są korki, to pora powrotów do domu po dniu pracy, trochę to potrwa ... spokój, spokój, nie może się tak nakręcać ... Pewnie ta dziunia, jakieś sceny robi, może stara się go zatrzymać ... Nigdy o Niej nie rozmawiali, nie pytała. Uznała, że jej nie ma i już , a teraz ten nie istniejący element może stanąć na drodze do szczęścia? ...
Dźwięk dzwonka,  przerwał jej  rozważania  "JEST" w jednej sekundzie pokonała przestrzeń korytarza i  nie wiedzieć kiedy znalazła się  przy drzwiach ... cdn.


czytaj  też : Zmierzchem  malowane. Epizod - ONA

© tekst i zdjęcia autorstwa Ireny Majoch
e-mail: kontakt[ małpka ]lebrum.pl


Kolorowe Smaki Życia


wtorek, 17 grudnia 2013

Zmierzchem malowane. Epizod - ONA

Nienawidzę Cię ... słowa wypełniają jej głowę, powtarzane rozsadzają od środka, dudnią zagłuszając jakąkolwiek inną myśl. Biła zaciśniętymi pięściami powietrze, aż natrafiła na opór, brzęk rozbijanego szkła zatrzymał na chwilę karuzelę w głowie ...
Patrzyła na czerwoną kałużę upstrzoną drobinami szkła ... tłuczone szkło - to na szczęście. Nie tym razem, nie teraz ... jakie szczęście?? pyta, ...  że zostawił ją dla tej lafiryndy??
No, tak nie był Ciebie wart ... już słyszy te pocieszające gadki, albo z innej beczki ... myśl pozytywnie, jutro będzie lepiej!! a co mnie to teraz obchodzi!! krzyczy do własnych myśli, w rozszalałym widzie zaczyna sprzątać resztki kieliszka i rozciera energicznie czerwoną plamę wina na jeszcze większą powierzchnię, co doprowadza ją do furii. W ataku bezsilności rozdeptuje czerwoną maziaję, z impetem  tupiąc nóżkami jak dziecko w napadzie histerii, wykrzykując przy tym, że  łajza w trzy dupy rąbana i coś tam, coś tam czyli słowa których nie będzie w stanie powtórzyć.
Kiedy już skończyła swoją wyliczankę wyzwisk i nowych imion nadanych lubemu, opadła zmęczona na fotel i tępym wzrokiem zapatrzyła się w dal, czyli w nic. Odszedł ot, tak po prostu ... spakował się i odszedł ... Powiedział, musimy od siebie odpocząć, zastanowić się. Nad czym, On chce się zastanawiać!! Ona wie, to żadna przerwa, odszedł do tej zołzy, tchórz - nie miał nawet odwagi przyznać się do zdrady. Krwiożercze myśli zaczęły zalewać jej oczy, zemsta, zemsta na nim, na niej ta wizja trochę ją ożywiła. Tak, zemsta - zimny spokój rozlał sie po jej członkach, a na twarzy pojawił się lodowaty uśmiech, takiej mnie nie znałeś!! Od czego zacząć , plan, tak potrzebny jest plan ... a może On wróci, może poczekać, zacisnąć zęby, bo przecież nic się nie stało. Wyprowadził się do kolegi, chce sobie przemyśleć, poukładać trochę się wyciszyć, przecież nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Pewnie, że nie ma , tylko ten długi jasny włos, tlenionej blondyny na jego swetrze, ten obcy zapach perfum z którym wracał po naradach. Ma teraz uznać, że nic nie wie, nie rozumie, nic się nie stało i czekać na jego powrót?? A może błagać, by wrócił?? Przeżyli razem parę lat, no już prawie dziesięć - jak szybko to zleciało. Dziesięć lat temu zdecydowali się na wspólne życie. Byli tacy zakochani, wszystko robili razem, spędzali każdą wolną chwilę w swoim towarzystwie, śmiali się, rozmawiali, kochali się ... napisał dla niej wiersz. Prawdziwa miłość, tyle trudnych i pięknych ... których już nie ma, tylko ten ból, łzy, ściśnięte gardło, ciężar w sercu i chaos w głowie. Chaos i walka, żądza zemsty i pragnienie nadziei, że wróci i będzie jak było. Wirujące myśli, otchłań bez wyjścia ... trwa w odrętwieniu przypominając woskową postać. Drgnęła ... Dźwięk dzwonka,   myśl "WRÓCIŁ" w jednej sekundzie poderwała się do lotu, nie wiedzieć kiedy znalazła się  przy drzwiach ... cdn.


czytaj też: Zmierzchem malowane. Epizod - TA DRUGA.

© tekst i zdjęcia autorstwa Ireny Majoch
e-mail: kontakt[ małpka ]lebrum.pl


Kolorowe Smaki Życia

niedziela, 15 grudnia 2013

Pierwsza miłość i złamane serce ...

... Każda miłość jest pierwsza,
najgorętsza, najszczersza,
wszystkie dawne usuwa w cień ...

Tak śpiewała przed laty Irena Santor. Każdy ma swoją miłość pierwszą, którą nosi w sercu, o której pamięta, marzy i śni ...  słowa piosenki niczym zabłąkane hasło klucz wywołuje z uśpienia rzewne wspomnienia. Ponoć jak mawiają, w życiu miłość zdarza się tylko raz - ta prawdziwa.
Pewnie tak jest, bo miłość jest najważniejsza,  steruje naszym życiem, wyborami, decyzjami czy tego chcemy, czy nie , nawet jeśli wydaje się że jej nie ma , to odczuwalny jej brak determinuje kolejne posunięcia.
Pierwszą miłość, każdy nosi w sercu, obrazy swojej pierwszej  miłości przechowuje i pielęgnuje jak skarb, często te obrazy są tak idealne, że już niewiele mają wspólnego z rzeczywistością, ale są niezbędne, aby nadzieja mogła żyć. ... Jej pierwsza miłość tkwi gdzieś w zakamarkach pamięci schowana skrzętnie zabezpieczona pajęczyną czasu, bolesne wspomnienie ... pierwsze uczucie i złamane serce.
Miała zaledwie cztery lata, już widzę te uśmieszki, jak czterolatek może przeżywać takie uczucia!! może, czterolatek to też człowiek :) ... codziennie wczesnym świtem matka odprowadzała ją do ciocio-babci, a sama biegła do pracy. Mała kruszyna  świergotała jak ptaszek od samego ranka, bawiła się swoimi lalkami i często spoglądała na drzwi ... najradośniejsze dni, kiedy otwierały się z impetem i stawał w progu rozradowany Karolek, w swoim pięknym marynarskim mundurze, wyglądał jak generał z tymi wszystkimi złotymi błyskotkami, naszywkami. Karolek skończył właśnie Szkołę Morską, był synem ciocio-babci.
Piękny jak książę z bajki, kiedy wracał z kolejnego rejsu, odwiedzał matkę , a ją małą kruszynę uszczęśliwiał opowieściami o dalekich podróżach, ciepłych krajach, dziwnych zwierzętach i morskich przygodach ... opowiadał, śmiał się , patrzył w oczy i powtarzał ... jak tylko trochę podrośniesz to się z tobą ożenię!! ... wiedziała co to znaczy, to tak jak mama i tata i jak w bajce żyli długo i szczęśliwie ... kochany Karolek !!!
Aż do tego fatalnego dnia ... jak zwykle bawiła się w swoim kąciku, otworzyły się drzwi i w progu stanął Karolek , już zrywała się biec na powitanie, radośnie wyciągała rączki, ale jakiś mróz przeszedł przez jej ciałko i zamarła w bezruchu ... zza jego pleców wyłonił się jakiś babolon !! A on ukochany Karolek z radosnym uśmiechem obwieścił ... Mamo żenię się!! to moja przyszła żona!! o kruszyno jak się cieszę :) .... jaka żona, co on mówi, przecież obiecywał, że ze mną się ożeni  ... świat pociemniał i zapadła się w czarną dziurę ... już nie słyszała radosnych odgłosów, nawoływań, nie dostrzegała  łakoci i podarków z zamorskich podróży ... nie biegła z roziskrzonym wzrokiem do swojego Karolka ... zamarła w bezruchu. Nazajutrz matka przeżyła o świcie piekło histerii zbuntowanego czterolatka, który odmawia pójścia do ciocio-babci!! Domysłów było wiele i koncepcji co takiego się stało, że dziecko tak reaguje, dorośli wymyślali swoje teorie, ale nawet do głowy im nie przyszło, że powodem może być złamane czteroletnie serce.
Do ciocio-babci już nigdy nie poszła, jej dom omijała wielkim łukiem, a bolesne doświadczenie tej chwili zapisało na twardym dysku pamięci prostą informację, unikać marynarzy jak ognia, bo parzy!! ... Pierwsza miłość złamała małe serce, ale czy na dobre? 
Jest jeszcze Doktor CZAS, jego działanie jest zbawienne ... Ona ma czas ...  wyzdrowieje ???

© tekst i zdjęcia autorstwa Ireny Majoch
e-mail: kontakt[ małpka ]lebrum.pl


Kolorowe Smaki Życia


piątek, 13 grudnia 2013

13 grudnia ... tym razem piątek

Mokry śpiący dzień, raczej jesienny niż zimowy, nie ma już nawet śladu śniegu i trudno uwierzyć, że parę dni temu można było wpaść w śnieżną zaspę. Od rana przygląda się temu smętnemu bezbarwnemu obrazowi, 13 grudnia tym razem  piątek ... tak ile to już tych trzynastek grudniowych było :) Trochę było, ma do tego dnia specjalny stosunek, emocjonalny taki jaki się ma do dnia urodzin, ale ten został dodatkowo zabarwiony akcentami politycznymi, patriotycznymi i wspomnienia miłych chwil urodzinowej balangi zeszły na plan dalszy ... Kiedy jest się dzieckiem, czeka się  na ten urodzinowy dzień z dreszczykiem emocji co się wydarzy ...
Zapatrzyła się w szarą dal i odżyły wspomnienia z dzieciństwa, ale nie ma tam ani urodzinowego tortu, ani świeczek widzi ...
tory kolejowe, nie jeżdżą pociągi, w stronę Gdyni idzie spora grupa ludzi, niosą flagi biało-czerwone i wykrzykują jakieś, słowa. Nagle rozumie dociera,  jedno powtarzane zdanie... suche bułki dla Gomułki ... matka wysłała ja po bułki i mleko do sklepu,  musi się śpieszyć, bo zabraknie bułek, przyśpiesza kroku, są bułki ... ludzie jacyś dziwni, nerwowi. Potem kiedy już zapada zmrok słychać potworny hałas to helikoptery krążą nad dachami domów, reflektorami rozświetlają teren jakby w poszukiwaniu ... głos z megafonów przebija się przez warkot silników ... co oni mówią ... stoczniowcy, portowcy wracajcie do pracy ... matka przepędza dzieci od okna ... dorośli skupiają się wokół stolu nerwowo o czymś rozprawiając ... Coś leci ... ktoś krzyknął, wszyscy rzucili się do okien. Z helikopterów wyrzucono kartki, to ulotki nawołujące do powrotu do pracy ... Potem noc nieprzespana, co robić ... ciągle ktoś przychodził, ktoś wychodził ... Nie pójdziecie do szkoły! jesteście chorzy! ...  Świetnie, tylko dlaczego matka płacze, babcia załamuje ręce i chwyta się za głowę? Wszystko takie dziwne, niezrozumiałe, nikt nam niczego nie tłumaczy, słyszymy tylko cicho, lepiej nic nie mówić ... sami zbieramy informacje, podsłuchujemy ich szeptów ... Strzelają, kto strzela do kogo ... ten nie wrócił, tamten zakrwawiony ... co się dzieje. Przerażone oczy matki, ojciec pali jednego za drugim lecą gdzieś z wujkiem, bo trzeba ... Ciemno czekamy babcia zaczyna pacierze .... Wspomnienie, nazwane potem wypadkami grudniowymi na wybrzeżu 1970.
Kolejny grudzień i urodzinowe chwile, uśmiech o poranku mroźna niedziela, udało się przygotować przyjęcie urodzinowe niby z niczego, ale jest wszystko, w galarecie, pieczone, smażone ciasta i trunki no i goście zaproszeni ... zapowiada się miły dzień. A co tam, na dobry początek dnia Teleranek, włączony telewizor, ale nie ma Teleranka na ekranie jest generał, który mówi ... co On mówi, jaka wojna, z kim  ... znowu będą strzelać?? Goście przybyli znacznie wcześniej, wszyscy rozdygotani i niepewni jutra ...  wymiana informacji, każdy coś wiedział i czegoś chciał się dowiedzieć ... nie było wujka Google w tym świecie ... telefony głuche, godzina milicyjna i wieści tyle co z nasłuchu Radia Wolnej Europy. Już nic nie było takie same, ulotki, hasła na murach, ZOMO, świece w oknach i niepewność jutra.
13 grudnia urodzinowa radość przepuszczona przez filtr wspomnień gdzie historia i polityka przykrywa zwykłe małe świętowanie ... tym razem to piątek,  
taki fajny urodzinowy piątek trzynastego grudnia.

© tekst i zdjęcia autorstwa Ireny Majoch
e-mail: kontakt[ małpka ]lebrum.pl



Kolorowe Smaki Życia

czwartek, 12 grudnia 2013

Ponura opowieść z happy endem ...

Ponury początek ... wypełzła z pościeli i powlokła się w stronę kuchni, myślenie jeszcze wyłączone działa autopilot sterujący kolejnymi ruchami  ludzkiego robota ... czajnik, woda, gaz ...  Niewidzącym wzrokiem spojrzała przez okno, właściwie po co ... to wszystko czuje każdą częścią swojego ciała każda komórka odbiera i przetwarza informacje, więc widok mgielnej ciemności, chlapy i czarnych brzydkich połaci wyłaniających się spod topniejącego śniegu, wcale jej nie dziwi.
Już od paru dni odbiera te odwilżowe sygnały. To ciekawe zjawisko, jest z nią od zawsze to koloryt, utrudnienie - nauczyła się z tym żyć. Pamięta te chwile gdy zaczęła się zastanawiać czy wszyscy to mają? Jak to jest kiedy tego się nie odczuwa? Sama myśl jest dziwna, pewnie byłoby inaczej. Kiedy jeszcze nie rozumiała tego zjawiska szukała pomocy profesjonalnej, czyli w tak zwanej służbie zdrowia ... śmiechu warte, "służba"  totalne nieporozumienie. Zresztą nieważne, medycy popisywali się swoim kunsztem i wiedzą teoretyczną, Doktor House to przy nich pikuś... jedna z lepszych diagnoz padła z ust lekarki, która ciągle przypominała,że ma dwie specjalności, a oglądając wydruk zleconego EKG, stwierdziła ... brak jednej komory .. trzeba hospitalizować ... ale najpierw konsultacja kardiologiczna ... i wręczyła druk zlecenia.
Całe szczęście, że miała zdrowe serce, bo po takiej rewelacji dech jej zaparło, konsultacja odbyła się jakimś cudem, a właściwie dzięki urokowi komuny, tego samego dnia więc pożegnanie z tym światem i rozliczenie życia trwało tylko kilka godzin ... W uszach huczała tylko jedna myśl ... brak jednej komory, tak to wyjaśniało te wszystkie dziwne stany ... myślała ... to już koniec. No cóż konsultacja kardiologiczna, jedno spojrzenie fachowca i pytanie Co to jest? moje EKG mówi ... to nie jest EKG, proszę za mną ... lekarz od serca, wykonał ponowne EKG i stwierdził kompletność serca , a w trakcie dywagacji nad dziwnym obrazem owego wydruku, pielęgniarki przypomniały sobie, że akurat tego dnia gdy był wykonany ten nieszczęsny wydruk urządzenie poszło do naprawy ... Tak oto cudownie ozdrowiała, radosna wróciła do domu i na jakiś czas dała spokój z leczeniem swoich przypadłości ...
Zakładała maskę szczęśliwego człowieka i ruszała w dzień życia firmowego, korporacyjnego krocząc w tym zawodowym kieracie patrzyła na ludzi których nie dotykała taka przypadłość ... owszem pojawiały się jednostki chorobowe lżejsze i groźniejsze, ale konkretne , natomiast to z czym Ona była na co dzień to takie błahe, drobnostki, lekceważone przez wszystkich wokół ... Teraz, z perspektywy czasu na to patrząc zaczyna rozumieć, że nie jest to błahostka, że to niby nic miało wpływ na wiele życiowych decyzji, które w konsekwencji poprowadziły w rejony niezbyt chętnie odwiedzane, a wręcz omijane ... Tak często się niestety się dzieje, że nie przywiązujemy wagi do drobiazgów
... mówi się to drobiazg .... po czym  okazuje się, że ten właśnie drobiazg ma największe znaczenie właśnie teraz i potem ....

... Nagle kurtyna się podnosi, otwierają się drzwi świata, wszystko rozświetla się wokół ... to co chwilę temu było szare i smutne już nie istnieje ... świat się śmieje i radość, aż kipi ... 
To słońce wyparło mgielne opary i aktywność przybrała gotowość ... Taka sobie huśtaweczka, w każdym innym przypadku weźmiesz tableteczkę i problemik znika, a tu słońce, deszcz, mgła, śnieg, wiatr, ciśnienie w górę,  w dół ... tylko spokój.
Meteopatia nie jest chorobą ale potrafi skutecznie uprzykrzyć życie nawet w swojej najłagodniejszej formie. Chociaż trudno jest tutaj stopniować jej uciążliwość, bo zawsze wpływa na życie, które właśnie się toczy. Bieg zdarzeń nie zatrzyma się, bo właśnie wieje wiatr czy pada lub świeci, to nie katastrofa, niestety ma znaczenie tylko jednostkowe ... chciałoby się rzec meteopaci wszystkich krajów łączcie się  ... może w obliczu takiej siły i skali zjawiska, uznano, by znaczenie związku organizmu żywego i pogody. Traktowanie z przymrużeniem oka przerabiałam na własnej skórze, często aby uniknąć dodatkowych komplikacji w miejscu pracy, waliłam głową w mur, walczyłam ze osobą, aby wykonywać swoje obowiązki najlepiej jak to możliwe. Często był to nadludzki wysiłek i dawałam z siebie kilkanaście razy więcej. Jak to mówią najedzony głodnego nie zrozumie, tak i tutaj, przestałam już dawno liczyć na zrozumienie świata zewnętrznego, ale dotarłam do miejsca kiedy rozumiem siebie. Już nie walczę ze sobą, rozumiem, nie ma na to lekarstwa, nie wezmę pigułki i będzie lepiej, wiem że ta chmura musi się przetoczyć, a wiatr zmienić kierunek wówczas przyjdzie lepsza chwila i rzucę się w wir aktywnej twórczości, sprzątania, gotowania ... i innych tam działań, nadrabiając czas w którym cokolwiek by nie robić, nie posuwam się na przód, a wręcz odwrotnie same szkody i głupoty powstają. Odkąd sięgam pamięcią zawsze odczuwałam zmiany pogodowe, ale wówczas spychałam je na plan dalszy, bo jak nastolatek może przyznać się do dolegliwości dotykających babcię:) Babcia wiadomo ... może ją łamać w kościach, ale nastolatek to samo zdrowie, no może jakieś grypy, anginy, ospy ... no choroby, ale takie tam starcze duperele przenigdy. Dopiero z czasem okazało się że to nie duperele tylko meteopatia, nie choroba, ale dolegliwość, która życie uprzykrza. Warto więc zwracać uwagę na drobiazgi i tak szybko nie poddawać się lekceważeniu otoczenia ... może wówczas uda się uniknąć wielu nieprzyjemnych chwil lub dziwnych decyzji. Ogromną wartością jest sama świadomość zjawisk zachodzących w pogodzie i ich wpływu na organizm, o czym przekonałam się na własnej skórze ...

© tekst i zdjęcia autorstwa Ireny Majoch
e-mail: kontakt[ małpka ]lebrum.pl


Kolorowe Smaki Życia

sobota, 7 grudnia 2013

Uśmiech Soboty ...

Tajemniczy uśmiech Soboty może oznaczać wszystko !!! Moja Sobota, rozmarzona zadumana w nastrój zimowy wpisana .... sennym spojrzeniem ogarnia przestrzenie i wspomina z rozrzewnieniem ten cudny czas przyjemnego ciepła, z popielnika iskiereczka mruga chodź opowiem Ci bajeczkę .... 
Dawno, dawno temu za siedmioma lasami za siedmioma górami w krainie mlekiem i miodem płynącej, żyła  królewna,  wielce cnotliwa, a do tego urodziwa była i z dobroci serca znana  także poza granicami królestwa ... ideał po prostu. Wielu kandydatów o jej rękę zabiegało, lecz ona czekała na tego jednego, dla którego jej serce zabije tak mocno jak tylko ono potrafi najpiękniej. Czekała na tego księcia z bajki każdej wiosny zielone, lata upalnego, jesieni złocistej i zimy mroźnej ... wierzyła, że pojawi się ten idealny, wyśniony, wymarzony na białym koniu ... widziała go, gdy tylko przymknęła oczy, wyraźnie dostrzegała rysy jego twarzy i zbroję lśniącą w słońcu. Czekała z nadzieją w sercu, każdy dzień był radością o poranku , bo może to dzisiaj i smutku wieczorem, bo nie przybył ... tak mijał dzień za dniem, miesiąc za miesiącem ... coraz mniej kandydatów pojawiało się u jej drzwi, aż do dnia gdy nie przybyło żadne poselstwo. Kraina mlekiem i miodem płynąca schła z tęsknoty razem ze swoją królewną i dawniej żyzne pastwiska nie były już tak atrakcyjne dla żadnego stada, bieda zaczęła zaglądać pod strzechy, a lud ubogi łzami się zalewał nad swoją niedolą ... Łzy ludu poruszyły serce królewny przeraziła ją niedola poddanych, zapragnęła  przywrócić radość w swoim królestwie. Zarządziła  natychmiastowe wprowadzenie w życie  Dekretu o Miłości Zwyczajnej i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki powróciła nadzieja, a szczęście zapanowało w całej krainie ... 
Ocknęła się Sobota z zamyślenia i nagle do niej dotarło, że gdzieś przeleciał cały dzień na tym bajaniu ...

© tekst i zdjęcia autorstwa Ireny Majoch
e-mail: kontakt[ małpka ]lebrum.pl


Kolorowe Smaki Życia

piątek, 6 grudnia 2013

Wieje, dmucha w Piątek - Czwartkowa zawierucha ....

Dziwne dźwięki dochodzą zza okna, spać spokojnie trudno ... co się dzieje? Niby bajkowo, ale wieje ... ha mało powiedziane wieje! toż to jakaś wichura ... skąd ją przywiało ... nie ma się co zastanawiać, jedno jest pewne, że została w spadku po Czwartku. Takim to sposobem Piątek zamiast delektować się nadchodzącym weekendem i świąteczną radością Mikołajkowych niespodzianek, będzie wysłuchiwał wielu gorzkich słów pod swoim adresem. Teraz już nic na to nie poradzi, za mały jest na takie dzieła, tutaj może Tydzień, albo Miesiąc mógłby co zaradzić, Piątek może przyjąć  z dobrodziejstwem inwentarza zadymkę i robić dobrą minkę. Dzisiaj Mikołajki, trochę radości i drobnych podarunków dla małych i dużych osłodzi uciążliwą aurę. Piątek przygotował uśmiechy i życzliwość zgodnie z Mikołajkowymi wytycznymi,  sam też miał na to ochotę więc dzisiejsza robota jest mu wyjątkowa miło :) Rozda dzisiaj miliony uśmiechów i takiż sam ogrom życzliwych spojrzeń, gestów, a  każdego spotkanego zaprasza by przyłączył się i przekazywał dalej ten dar... niech uśmiech dziś zagości także na Twojej twarzy, a jeśli zrobisz coś miłego dla drugiego, dostaniesz prezent! ... Jaki pytasz, o tym mogę powiedzieć za jakiś czas ... tymczasem to tajemnica!

© tekst i zdjęcia autorstwa Ireny Majoch
e-mail: kontakt[ małpka ]lebrum.pl


Kolorowe Smaki Życia

czwartek, 5 grudnia 2013

Czwartek - konkrety to moja specjalność

Spokojnym krokiem przemierza przestrzeń. Czwartek - konkrety i działanie to jego motto, zaszczyty,  chwała nie robią na nim wrażenia, nie ulega emocjom i trudno wyprowadzić Go z równowagi. Zajmuje się przede wszystkim sobą i patrzy przed siebie, nie ogląda się wstecz, nie traci czasu na roztrząsanie tego co już było, bo po co? Przecież tego co minęło już nie zmieni, oczywiście dochodzą do niego głosy innych, ale wypowiada się tylko w kwestiach dotykających jego osoby. Środowym biadoleniem nie będzie się zajmował tym bardziej, że za chwilę Środa będzie cała w skowronkach, bo świąteczna więc w czym problem. Akurat teraz kiedy roboty jest tyle, że nie wiadomo w co ręce włożyć Środzie puszczają nerwy, powinien ją Tydzień przywołać do porządku, bo znowu nawalimy i Święta będą grymasić ... Ostatnio już obiecywaliśmy, że będzie miło, biało i radośnie, a tu jakieś rewolucje, czarne chmury, dąse, pląse ...  wszystko, aż kipi od Emocji i nie idzie jak powinno. Emocje zaczynają wkraczać na nasze terytorium, zresztą to nic nowego ... Rok się kończy, zaczynają się podsumowania to i Emocje biorą górę, a z tego to już same kłopoty. Bo czy są na tej ziemi istoty zadowolone z całokształtu?? raczej ze świecą by szukać!! Statystycznie rzecz ujmując, każdy ma jakiegoś mola co go gryzie! coś co można poprawić czy zmienić, ale to jeszcze nie powód, aby zaburzać rytm Świata. Jesteś tylko trybem w  machinie, a nie jego pępkiem więc rób swoje najlepiej jak potrafisz tu i teraz, a o resztę się nie martw ... Tak też  zrobię :)

© tekst i zdjęcia autorstwa Ireny Majoch
e-mail: kontakt[ małpka ]lebrum.pl


Kolorowe Smaki Życia

środa, 4 grudnia 2013

Środa w kryzysie

Środa obudziła się z odrętwienia, otrząsa się z głębokiego zamyślenia, zapędziła się w swoich rozważaniach tak daleko, że nawet nie zauważyła Poranka ... Ale , jak przejść obojętnie wobec takiej niesprawiedliwości ... już  postanowiła tym razem nie puści tego płazem ... Ciągle słyszy, Środa to , Środa tamto, Ty Środa dasz radę, jesteś taka mądra, zaradna, energiczna. Ilu już wysłuchała takich komplementów nie zliczy, ale to puste frazesy wypowiadane tylko po to, aby się od roboty wymigać i to moim Środowym kosztem. Nawet Tydzień przymykał oko na spychotechnikę jaką w szczególności wyczyniał Poniedziałek i Wtorek , chociaż nawet Sobota otwarcie wytykała im opóźnienia ... No może nie najlepszy to przykład, bo akurat Sobota wzorem cnót i pracowitości to nie jest, zresztą jakie ma to znaczenie w obliczu faktów, które mówią za siebie. A te są jednoznaczne, jestem zarobiona!! Wszyscy mają wolne, odpoczywają, relaksują się, a to najdłuższy weekend, to jakieś święto kościelne, państwowe - po prostu chwila wolnego. A co ze mną, czy mnie nie należy się chwila oddechu? Kiedy ja Środa będę miała wolne? Czy znajdzie się dla mnie chwila na odpoczynek, relaks i przyjemność?

© tekst i zdjęcia autorstwa Ireny Majoch
e-mail: kontakt[ małpka ]lebrum.pl

Kolorowe Smaki Życia

wtorek, 3 grudnia 2013

Kolorowy Wtorek

Spokojnie pewnie wkroczył na swoje terytorium. Nie podskakuje na myśl o sztubackich dowcipach, nie to mu w głowie. Robi swoje ... zgodnie z planem, po kolei ... ciemno, jasno, mokro, sucho i tak dalej, zwyczajna robota. Po Poniedziałkowych ekscytacjach dochodzą jakieś echa, ale nie będzie się tym zajmować, zresztą nigdy nie traktował kolesia poważnie ... wszyscy wiedzą, że Poniedziałek jest dość, no powiedzmy ekscentryczny, a jego pomysły można między bajki włożyć. Kiedyś nawet startował do Niedzieli, no cóż to taki chłopaczek z gorącą głową, Tydzień nie jeden raz przywoływał Go do porządku. Tym razem woda sodowa uderzyła mu do głowy i ogłosił Dobro dla świata,  no, no pojechał po bandzie  ... mocna głupawka, ale z kategorii pozytywnych więc pewnie nagany nie otrzyma, ale łagodne  przyzwolenie i jak już wcześniej bywało  Tydzień będzie zachęcał, aby wspierać jego działania i pomagać. No tak, nie dość mam swoich zadań, to jeszcze przyjdzie mi wdrażać Poniedziałkowe fanaberie .... Ale spokojnie zobaczymy jak inni podejdą do tej dobroci niech się wypowiedzą, a potem jeśli starczy czasu .. zajmę się tym Dobrem dla świata. Natomiast teraz na dobry początek, pomaluję ten świat na  ... różowo :)

© tekst i zdjęcia autorstwa Ireny Majoch
e-mail: kontakt[ małpka ]lebrum.pl


Kolorowe Smaki Życia

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Jestem Pierwszy!! Nic nie muszę ... chcę!!

Poniedziałek:) Wstał Pan Poniedziałek, nie musiał, chciał to wstał! Dziarsko wkroczył w mrok, jest pierwszy!! Tak Pierwszy to daje siłę, władzę:) Pierwszy w Tygodniu, Pierwszy w Miesiącu !! To jest coś, wytyczy kierunek, nada tempo, podkoloruje ... zrobi co zechce:) Fajny ten Poniedziałek Pierwszy:) Poczuł ciarki na kręgosłupie, odruchowo się wyprostował , pierś do przodu i w Polskę ruszamy drodzy Panowie ... no, no będzie się działo:) Już głupawka psikusów zaczęła podsuwać ciekawe rozwiązania, ale wielkość i potęga władzy niemal cesarskiej bardziej kusi. Chyba żeby  połączyć, atrybuty władzy i sztubackie psikusy ... Zaśmiał się radośnie na samą myśl głupich min paczki przyjaciół, pewnie zupełnie nie przygotowanych na los jaki im zgotuje Poniedziałek jako Pierwszy w Tygodniu i Miesiącu. Zmarszczył brew i zasępiło się jego młode gładkie czoło niczym  ciemna chmura pojawiła się myśl, o  Czwartku, który może mu odebrać  prestiż, bo przypadnie mu tytuł Pierwszego w Roku ... ale to dopiero będzie, cieszmy się chwilą carpe diem jak mawiali filozofowie, co zrobię to moje ... mogę zrobić coś tak , tak fenomenalnego, kuriozalnego, ekscytującego, że zapamiętają tylko mnie ...  zamyślił się w poszukiwaniu pomysłów na miarę jego monarszej władzy ... ale nic nie wydawało się godne jego potęgi ... to musi być kosmiczne wydarzenie na skalę światową ... potęga możliwości zaczęła uderzać do głowy, pomysły eksplodowały niczym szampan otwierany o północy ... Nagle w jego szalonej młodzieńczej  głowie pojawiła się jasna myśl ... niech się obudzi Duch Miłości ... poczuł jak zalała go fala cudownej słodyczy, spojrzał w lustro na swoje oblicze ... oto twarz człowieka który jest po prostu dobry ... tak to ja Poniedziałek,  Pierwszy Poniedziałek Miesiąca i Tygodnia ... po prostu DOBRY :)

© tekst i zdjęcia autorstwa Ireny Majoch
e-mail: kontakt[ małpka ]lebrum.pl


Kolorowe Smaki Życia

niedziela, 1 grudnia 2013

Andrzejkowa Domówka

Pogańskie obyczaje zakorzeniły się w naszej codzienności na dobre, co szczególnie widać pod koniec listopada, gdy wszyscy jak na zamówienie zaczynają mówić o wróżbach i Andrzejkowych przepowiedniach jak o obowiązkowym rytuale na którym wszyscy się znają i zajmują. Pewnie byłby to temat dnia, gdyby  wydarzenia na Ukrainie nie zepchnęły go w rankingu newsów na dalsze pozycje.
No cóż jak tu nie skorzystać skoro okazja sama pcha się w ręce i zachęca do zaklinania przyszłości. Andrzejkowa Domówka :) trochę śmiechu i takie tam domowe "lanie wosku", aby się szczęściło, wiodło no i ogólnie szło ku lepszemu. Jak mówi jedna  wróżka, to właśnie noc w wigilię Andrzeja jest magiczna i wówczas wróżby mają moc spełnienia. Niech się spełnia:) Zobaczymy jak nam się sprawdzi te Andrzejkowe lanie wosku oraz interpretacje woskowych kształtów. Uruchomiwszy cały nasz kunszt, wyobraźnię i fantazję doszliśmy do wniosku, że motywem przewodnim w przyszłości będą sprawy sercowe czyli  ogólnie pojmowana miłość  i ekspansja na Europę. Przy czym uczuciowe perypetie dotkną bardziej  męską część naszego towarzystwa, a europejskie miraże wylewały się w woskowych fantazjach kobietom ... 
Czas pokaże, kto zdobędzie miłość, a kto Europę ...:)

© tekst i zdjęcia autorstwa Ireny Majoch
e-mail: kontakt[ małpka ]lebrum.pl


Kolorowe Smaki Życia