Translate

Łączna liczba wyświetleń

sobota, 21 grudnia 2013

Zmierzchem malowane. Epizod - ON

Oczy tej małej jak dwie perły w niemym zachwycie, tylko Ona się liczy ... Ona jest najważniejsza, wszystko inne nie ma znaczenia ... Już wie, że to za nią oddałby życie ... W jednej chwili wszystko stało się jasne, uleciały za i przeciw! Spokój ... błogi spokój i ta pewność  miłości. To miłość? Lekko ... słońce ... włosy rozwiewa wiatr, jej uśmiech, dłonie - jej dłonie wyciągnięte ... zaraz ją chwyci w objęcia, przytuli ... poczuje jej zapach ... Nie, krzyczy z całej siły ... ciemna mazista fala zalewa jej postać i czarna czeluść wciąga ją ... BÓL ... przeszywający. Jej dłoń, czuje dotyk, nie wysuwa się i znika w ciemności ... BÓL ... potworny ... NIC
... Żyje? Jest nieprzytomny, ale żyje ... miał dużo szczęścia!! To cud, że żyje!
Karetka już jedzie! A co z tym drugim? ... Tylko poobijany ..
No, no dużo nie trzeba, tylko jedna chwila nieuwagi i masz Pan ... gdyby nie te poduszki to trup na miejscu.
Widział Pan jak to się stało?
Widzieć, to nie widziałem, ale łomot był straszny tośmy ze szwagrem od razu tu przylecieli, no i dobrze, bo byłby się chłop udusił!! ..
O, patrzcie już go zabierają ... przeraźliwy dźwięk charakterystycznego sygnału zagłuszył i przerwał dalsze rozmowy ... ambulans przebijał się przez zakorkowaną ulicę w kanonadzie dźwięków i błysku świateł ...

czytaj także Zmierzchem malowane:
Epizod - TA DRUGA 
Epizod - ONA 

© tekst i zdjęcia autorstwa Ireny Majoch
e-mail: kontakt[ małpka ]lebrum.pl


Kolorowe Smaki Życia